To błąd
Niestety ale nasz rynek pracy coraz bardziej się kurczy i nikogo nie trzeba o tym fakcie przekonywać. Największą falę zwolnień odnotowano w okresie największego nasilenia kryzysu i od tego czasu wiele rodzin może liczyć jedynie na debet w koncie niż na pomoc banków, bądź innych firm finansowych czy społecznych. To wówczas wiele firm zawiesiło na kołkach swoją działalność, lub ogłosiło bankructwo. Tym samym wiele tysięcy pracowników tych firm znalazło się na bruku i jakby debet w koncie stał się ich atrybutem. Niestety niezbyt miłym, dlatego bezrobotni szukają wyjścia z tej niekorzystnej dla nich sytuacji. Niestety najczęściej wyjeżdżają za granicę. A to również dlatego, że rzędy pracy niewiele mogą bezrobotnym zaproponować, bowiem wśród pracodawców nie ma już takiego parcia na zatrudnianie nowych pracowników. Trzeba jednak coś z bezrobotnymi zrobić, jakoś ich zagospodarować. Nie wszyscy chcą, czy też mają możliwości, do zakładania własnego biznesu. Dla nich pozostają szkolenia. I takie fundusze unijne szkolenia od dawna istnieją i takie fundusze unijne szkolenia od dawna są niewykorzystane, bowiem nic nie dają. W zasadzie dają organizatorom takich szkoleń, a nie bezrobotnym. Co roku z budżetu Europejskiego Funduszu Społecznego wydawane są wielomilionowe kwoty unijnych dotacji na szkolenia bezrobotnych, bezrobotnych, a mimo to fundusze unijne szkolenia niewiele w rzeczywistości dają. Natomiast wymierne korzyści z takich szkoleń, czyli kasę, mają tylko firmy zajmujące się ich organizacją. Nie tak dawno Ministerstwo Rozwoju Regionalnego postanowiło sprawdzić jak wydawane są pieniądze przeznaczone na ten cel i okazało się, że same koszty obsługi takich szkoleń wynoszą od 20 do 36 procent przyznanego dofinansowania. Najwięcej – jak zostało to sprawdzone – na zarządzanie i było to średnio około 36 procent, przeznaczają realizatorzy szkoleń o wartości od 500 tysięcy złotych do 1 miliona złotych. A właśnie najczęściej takimi kwotami dysponują w regionach organizatorzy takich szkoleń. Czyli ponad jedną trzecią pochłaniają tak zwane koszty administracyjne. Z kolei 60 procent tych kosztów to wynagrodzenia etatowe personelu. Resort ma duże zastrzeżenia też do organizacji szkoleń, bowiem często zdarza się, że do obsługi prostych projektów zatrudniają po kilku specjalistów zajmujących się odrębnymi zadaniami. Na koniec dziennik zadaje słuszne pytanie: skoro tyle jest nieprawidłowości w wydawaniu unijnych pieniędzy, to dlaczego MRR odkłada wyjaśnienie tej sprawy oraz uporządkowanie zasad budowania budżetów szkoleniowych? Być może okaże się, że po raz kolejny Polska będzie musiała zwrócić Brukseli źle wykorzystane pieniądze, a bezrobotnym i tak takie szkolenia niewiele pomagają. Najlepiej pieniądze te byłoby przeznaczyć na nowe miejsca pracy. Przeszkolony bezrobotny czy nie jest nadal bezrobotnym. Dlatego nasi bezrobotni nie mają przeciwko unijnej kasie, ale na fundusze unijne szkolenia mają już szczególnie oko.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Komentarze